1

2

3

4

5

 

Szczególne aspekty

Większość zmian godnych polecenia nie ma charakteru restrykcji. Ich przedmiotem jest raczej rozszerzanie niż zawężanie zakresu naszej działalności fizycznej i umysłowej w ciągu życia. Nie uważam wcale, że powinniśmy wszyscy z dnia na dzień zabrać się do podnoszenia ciężarów, czy też zagłębić się w subtelnościach fizyki jądrowej. Uważam, że nie powinniśmy skostnieć w rutynie albo uciekać przed wyzwaniami’ i nowościami, niezależnie od tego, ile mamy lat. Powinniśmy strzec się przed stawianiem sobie zbyt małych wymagań zarówno fizycznych, jak i umysłowych, gdyż w ten sposób uda się nam wydobyć więcej życia z naszych lat. Na razie wymienię a później szczegółowo omówię niektóre czynniki, mogące poważnie wpływać na jakość naszego późniejszego życia. Do tych czynników należą: dieta, wysiłek fizyczny, potrzeby natury fizycznej i umysłowej, wystarczająca różnorodność wrażeń i kontaktów ze światem, rozsądna filozofia życiowa, prawdopodobieństwo posiadania dobrego zdrowia. Wyłącznie od naszej woli i wyboru zależy, w jakim stopniu będziemy z nieb korzystać.Postawa ekspansywna aktywna ma swoje uzasadnienie, ponieważ mamy coraz więcej dowodów, że ludzie mogą zachować swą potencjalną żywotność nawet w bardzo podeszłym wieku. Jest także w coraz większym stopniu zastanawiające, jak wielu starszych ludzi chyli się ku upadkowi nie dlatego, że brak im możliwości, lecz dlatego, że ich potencjał nie jest wykorzystany w wystarczającym stopniu. Niełatwo wyjaśnić dokładne znaczenie słowa „potencjał”. więc przykład istnienia potencjału u starszych ludzi na podstawie dwóch przeciwstawnych przypadków. Oba dotyczą starszych kobiet wyglądających na staruszki, które można by było „odpisać na straty” jako ofiary podeszłego wieku. Na szczęście zostały one dokładnie przebadane. Jedna z nich, w wieku 70 lat cierpiała na ciężką niedokrwistość anemię i depresję, a druga, mająca 80 lat, była niedożywiona, a ponadto miała poważny niedobór witaminy B. Obie bardzo dobrze zareagowały na leczenie i „powróciły do zdrowia”. Ich możliwości żywotne zostały ujawnione za pośrednictwem potrzebnego im leczenia, dzięki któremu przestały być staruszkami. Nie były to cuda, tylko odpowiedź potencjału organizmu na interwencję biochemiczną. To przywodzi na myśl rozpowszechniony wśród nas nawyk przewidywania, że będziemy się czuli gorzej niż dotychczas, w miarę upływu lat. Podobne myślenie jest sprzeczne ze starzeniem się „w pomyślności”. Czuć się dobrze jest rzeczą normalną, a jeśli czujemy się „pod psem”, to powinniśmy znaleźć przyczynę i zająć się nią, zamiast machnąć na nią ręką i uznać za objaw starzenia się. Gdy przyjmiemy postawę obojętności, wtedy naszą udręką stanie się nie starość, ale kolekcja chorób i ułomności. Jest to, być może, psychologicznie szkodliwe, że w sferze naszej kultury cierpienia fizyczne i brak sprawności nie są piętnowane, przeciwnie, chorym poświęca się więcej troski i uwagi. Jeżeli cierpienie nie jest dla otoczenia zbyt wielkim ciężarem, to społeczeństwo nie wywiera na nas nacisku, aby poddać się leczeniu. W niektórych przypadkach mamy być może nawet skłonność jak to się mówi „cieszyć się kiepskim zdrowiem”. Nie ma w tym nic złego, jeśli „cieszymy” się złym zdrowiem od czasu do czasu, ale tego rodzaju styl życia jest zupełnie niezadowalającą drogą ku starości. Musimy nad tym pracować, jeśli chcemy pozostać czynni i niezależni od naszej kalendarzowej starości. Należy dbać rozsądnie o własne zdrowie oraz zastanawiać się nad niektórymi naszymi postawami, nawykami i czynnościami, i zmieniać je. To może być trudne, może wydawać się przykre, ale jest z pewnością tego warte, jeśli pomaga nam angażować się w otaczające nas sprawy i problemy życiowe, pomaga zachować naszą żywotność i utrzymać niezależność.

Wykorzystanie obawy przed starością

Jeśli mamy poważny zamiar starać się o możliwie jak najlepsze zdrowie i jak największą aktywność na długie lata, to trzeba poddać dokładnemu zbadaniu nasze zwyczaje życiowe. Zmiana zwyczajów życiowych i sposobu myślenia jest dla nas ogromnie trudna, ponieważ jesteśmy istotami zależnymi od nawyków. Aby osiągnąć zmianę, potrzeba nam zapewne prawdziwego wstrząsu w tym wypadku strach jest zwykle bardzo dobrym impulsem, ale żeby jego działanie było skuteczne, niebezpieczeństwo musi być duże i bezpośrednie. Nie połknęlibyśmy cyjanku potasowego, ponieważ obawiamy się skutku natychmiast definitywnego, ale niebezpieczeństwa związane na przykład z paleniem tytoniu nie są natychmiastowe, lecz podstępne i nie powodują w stu procentach zgonu a więc nadal narażamy się na ryzyko. Także ułomności starczego wieku są odległe i nie występują u wszystkich ludzi po ukończeniu pewnego wieku, w dodatku, i co najważniejsze, jesteśmy skłonni uważać te ułomności za całkowicie zależne od liczby lat przeżytych przez daną osobę, a nie od jej sposobu życia. Przypisujemy ułomności „wiekowi starczemu” i dlatego uważamy je za nieuniknione. Tendencja taka jest godna pożałowania, ponieważ nie jest oparta na faktach, a paraliżuje działanie. Nie jesteśmy skazani na schyłek przedwczesny i przedłużony okres starczy, gdyż możemy bardzo wiele zdziałać, aby zapewnić sobie długie życie w zdrowiu. Jak stwierdziłam powyżej, większość z nas potrzebuje wstrząsu, który by pobudził do rewizji poglądów i zwyczajów. Przeżyjemy taki wstrząs, jeśli uważnie i bez pośpiechu przypatrzymy się najgorszym cechom przedłużonej starości. Według mego przekonania, po takiej próbie będziemy zdecydowani zrobić wszystko, co możliwe, aby zwiększyć naszą sprawność i żywotność, w celu zbudowania szańca dla obrony przed beznadziejnością, zależnością i upadkiem.

Czy wszystko zależy od dziedziczności?

Reasumując to, co już na ten temat powiedziano, należałoby stwierdzić, że nie mamy wpływu na nasze zdrowie w ciągu życia ani też na to, czy starzejemy się dobrze czy kiepsko, ponieważ nie możemy zmienić odziedziczonej konstytucji. Na szczęście tak nie jest. Czym jesteśmy i jakimi jesteśmy w danym momencie zależy od dwu oddziałujących wzajemnie na siebie czynników dziedziczności i środowiska. Dziedziczność jest czymś, czego nie możemy zmienić, ale możemy zmienić nasze środowisko, tak aby dać więcej szans naszej odziedziczonej konstytucji. Ten fakt można zilustrować porównaniem z dziedziny ogrodnictwa. Pozwala się przez jakiś czas rosnąć roślinie wyhodowanej z możliwie najlepszego gatunku, a potem pozbawia się ją wody. Roślina zwiędnie i zginie niezależnie od tego, jak znakomita jest jej odziedziczona konstytucja, ponieważ środowisko nie może jej dłużej utrzymać przy życiu. Z drugiej strony roślina wyhodowana z gatunku średniego, lub nawet kiepskiego, może rozwinąć się w odporny egzemplarz, jeśli jest zaopatrzona we właściwą glebę i nawóz, w odpowiednią ilość wody i słońca, innymi słowy w lepsze środowisko. Co właściwie mamy na myśli pod określeniem środowisko oczywiście w powyższym kontekście? Słyszymy dzisiaj bardzo wiele o niebezpieczeństwach wynikających z zanieczyszczenia atmosfery, rzek i oceanów, miast i wsi. Wszystko to ma doniosłe znaczenie dla ludzkiego życia i zdrowia. Ale w tekście tej książki pod określeniem warunki środowiskowe rozumiem nie tylko takie różnice, jak życie w zakurzonych miastach czy w zielonej wsi, w krajach tropikalnych czy poza kręgiem arktycznym, lecz także o wiele bardziej osobiste kryteria naszych życiowych przyzwyczajeń, dziedzictwa kulturalnego i światopoglądu.

Dowód na istnienie dziedziczności a długowieczności

Pewien radziecki gerontolog badał niedawno nieco egzotyczny przykład elity biologicznej. Było to poważne studium społeczności znanych z niezwykle dużej liczby udokumentowanych dziewięćdziesięciolatków i stulatków. Takie Społeczności można znaleźć nie tylko we wspaniałym klimacie gór kaukaskich, lecz także w surowszym klimacie odległych regionów Syberii, gór Ałtaju i w podobnych do tundry regionach Jakucji. Okolice te nie są ze środowiskowego punktu widzenia korzystne dla człowieka, a jednak żyje tam niezwykle dużo ludzi sprawnych i czynnych do późnej starości. Wielu z tych długowiecznych mieszkańców nawet spośród stulatków nie uważa siebie za starych, a badania lekarskie potwierdziły ich istotnie doskonały stan ogólny. Z badań tych wyciągnięto wniosek, że ci długo żyjący ludzie należą do takich, którym odziedziczona konstytucja pozwoliła na przetrwanie trudnych warunków w okresie lat dzieciństwa. Byli oni dziećmi około stu lat temu, kiedy śmiertelność noworodków była ogromna, panował głód, epidemie, niehigieniczne warunki życia, brak opieki lekarskiej i wyjątkiem medycyny ludowej oraz surowe warunki środowiska i klimatu. W tych czasach niedostępne były środki, dzięki którym można było utrzymać dzieci słabe przy życiu od urodzenia aż do okresu reprodukcji. Przez całe pokolenia mogli przetrwać tylko najsilniejsi i tylko oni się rozmnażali, a więc współcześni stulatkowie są ich wyselekcjonowanym potomstwem. Są oni rzeczywiście członkami elity biologicznej. W cytowanym opracowaniu większość ludzi podawała, że ich rodzice dożywali 80 czy 90 lat, co w połowie XIX wieku było istotnie imponującym wiekiem. Ta niezwykle odporna konstytucja została przez współczesnych stulatków odziedziczona po ich długowiecznych rodzicach. Sposób, w jaki odziedziczona konstytucja przyczyniła się do długiego i pełnego wigoru życia tych ludzi, można zilustrować na podstawie ich odżywiania się. Długowieczni zjadają pokaźne ilości tłuszczów zwierzęcych. Diety obfitujące w tłuszcze zwierzęce uważa się w krajach rozwiniętych za niezdrowe. Mają się one przyczyniać do choroby naczyń krwionośnych, miażdżycy plagi naszych czasów. Wśród tych długo żyjących ludzi stwardnienie tętnic było jednak rzadko spotykane. Jak wynika z wyżej przytoczonego faktu, ich odziedziczona konstytucja daje mim możliwość radzenia sobie z dużymi ilościami tłuszczów zwierzęcych bez żadnych szkodliwych skutków. Ich pomyślna dziedziczność pozwala im doskonale prosperować w niesprzyjających warunkach zewnętrznych. Ci spośród nas, którzy nie dysponują takim dziedzictwem, muszą uciekać się do innych metod.

Czynniki wpływające na długowieczność

Przeciętna długość życia człowieka kształtuje się obecnie około „biblijnej granicy” 70 lat, jednak, jak wiemy, niektórzy ludzie żyją krócej, a inni dłużej niż wspomniana przeciętna. Jest to przykład odchyleń indywidualnych. Warto przyjrzeć się ludziom cieszącym się życiem długim i pełnym wigoru, ponieważ mogą oni służyć za modele normalnego, fizjologicznego starzenia się. Jakie czynniki pozwalają im żyć dłużej i lepiej niż przeciętnie? Dziedziczność i elita biologiczna Na podstawie badań naukowych można wnioskować, że prawdopodobnie dziedziczność jest owym najważniejszym czynnikiem decydującym o długowieczności. „Mądre wybranie sobie dziadków” jest od dawna receptą na długie życie dla samego siebie. Jeśli człowiek odziedziczy silną konstytucję, będzie znacznie łatwiej zwalczał choroby, przeciwności, głód i inne niebezpieczeństwa, czyhające ze strony środowiska, niż człowiek o słabszej konstytucji. Będzie miał większe szanse dłużej utrzymać się przy życiu niż przeciętny człowiek i zachować swą żywotność aż do końca. Krótko mówiąc reprezentuje on elitę biologiczną. Takich ludzi można znaleźć w każdym kraju i w każdym społeczeństwie. Odznaczają się silną konstytucją i bezbłędnym instynktem życia. Z samej definicji wynika, że nie wszyscy możemy być członkami elity, ale możemy się im bliżej przypatrzyć, ponieważ są wzorami żywotności, którą także my chcemy osiągnąć.

Dynamiczny pogląd na życie

Materiały zużyte do zbudowania maszyny będą służyły tak długo, jak długo na to pozwoli ich wewnętrzna jakość oraz sposób obchodzenia, który im przypadnie w udziale. W żadnych możliwych do wyobrażenia sobie okolicznościach materiały nie potrafią odnowić same siebie, lecz w miarę używania ich jakość będzie się pogarszała. Sądziliśmy dawniej, że jest to także prawdziwe w odniesieniu do ciała ludzkiego, ale dzisiaj jesteśmy innego zdania. Kiedy po II wojnie światowej substancje radioaktywne stały się dostępne dla badań biologicznych, naukowcy potrafili wykazać całkiem przekonywająco, że składniki biochemiczne organizmów żywych znajdują się „w stanie równowagi dynamicznej”. Oznacza to, że składniki biochemiczne i zasoby naszego ciała a więc materiały tworzące nas, a także potrzebne nam do życia nie są utrwalone raz na zawsze przy urodzeniu i do wykorzystania przez całe życie. Substancje te są bez przerwy wytwarzane przez organizm, zużywane i wytwarzane na nowo. Ten proces nazywa się metabolizmem i odpowiada nieprzerwanej aktywności chemicznej odbywającej się w obrębie organizmu i utrzymującej nas przy życiu. Procesy przemiany materii mają podstawowe znaczenie i odbywają się sprawnie tylko w odpowiedzi na wymagania stawiane przez organizm. Innymi słowy, jeśli organizm nie zużywa swych zasobów, to ulega stagnacji. Jeśli zaś zużywa własne zasoby, to sam się odnawia i przedłuża swą żywotność. Na tym polega fundamentalna różnica między strukturą maszyny a żyjącym organizmem.Istnieją również różnice w funkcjonowaniu. Żadna maszyna, nawet po zastosowaniu jakiegokolwiek paliwa, nie może zajść w ciążę, rodzić się, rosnąć czy rozmnażać się. Organizm żyjący może robić to wszystko, a nawet wiele więcej, może bowiem się „naprawiać”: Wszyscy wiemy, że rany, złamania i inne uszkodzenia goją się same. Ciało ludzkie może przystosować się do różnorodnych warunków zewnętrznych i utrzymać się przy życiu, może także zmobilizować swoją organizację immunologiczną w celu obrony przed czynnikami szkodliwymi. Defekty maszyny mogą być usunięte tylko przez działanie jakiejś siły zewnętrznej, maszyna nie potrafi zaadaptować się do warunków różniących się znacznie od przewidzianych do jej normalnej pracy. Jeśli samochód utraci koło, to pozostałe trzy nie mogą nic zrobić, aby poprawić sytuację, natomiast jeśli człowiek utraci nerkę, to druga pozostała powiększy się i będzie wykonywała pracę za obie. Jeśli samochód rodzinny podda się nawet bardzo forsownemu treningowi, to mimo wszystko nie będzie mógł on współzawodniczyć z szybkością samochodu wyścigowego. A człowiek potrafi wyćwiczyć siebie tak, aby wykonywać zadania umysłowe i fizyczne znacznie przekraczające jego początkowe normy. Jakość i trwałość działania maszyny jest ograniczona; będzie ona stopniowo coraz gorzej funkcjonować, a przy długim używaniu będzie działać wolniej, blokować się, rdzewieć lub niszczeć w inny sposób. Organizm żywy jest w znacznie lepszej sytuacji, ponieważ ma wbudowany system samo naprawy, odnowy samego siebie i odzyskiwania swego potencjału. Potrafimy na przykład sami zwalczyć chorobę lub odzyskać władzę w uszkodzonej kończynie. Żyjemy w dosyć nieprzyjaznym środowisku, otoczeni wszelkiego rodzaju zagrożeniami biologicznymi, a jednak przeważnie udaje się nam zachować dobre zdrowie i coraz więcej spośród nas osiąga wiek podeszły.

Potrzeba wypoczynku

Jeśli bezczynność jest dla nas niekorzystna, a aktywność korzystna, to czy w ogóle potrzebujemy odpoczynku i snu? Oczywiście potrzebujemy, a przyczyna tego jest fascynująca. Istnieje głęboka różnica biologiczna między bezczynnością a odpoczynkiem po wysiłku. Długotrwała bezczynność pociąga za sobą stagnację różnych układów organizmu, pogarszają się ich funkcje, które mogą w końcu zaniknąć. Ale kiedy po wysiłku odczuwamy zmęczenie, wtedy nasze ciało domaga się okresu spoczynku, w czasie którego w organizmie odbywa się pospieszna działalność biochemiczna. Kiedy jesteśmy czynni, zużywamy różne substancje, a to pobudza przemianę materii do dostarczania ich na nowo w celu naładowania organizmu energią potrzebną do podstawowych procesów. Tkanki i narządy zostają odświeżone, przepłukane i zaopatrzone na nowo, chociaż wcale nie dochodzi to do naszej świadomości. Właśnie z tego powodu mamy dobre samopoczucie, gdy budzimy się ze zdrowego snu po jakimś wysiłku. Tak więc korzyści wypływające z aktywności mają bardzo uzasadnioną podstawę biochemiczną. Jest to jeszcze jedna wskazówka, że nie możemy się identyfikować z maszynami. Choćbyśmy pozwolili samochodowi bardzo długo odpoczywać w garażu po dalekiej podróży, to „nie przyjdzie on do siebie” w żaden sposób, lecz będzie o „tę trochę” bliższy stania się wrakiem.W ciągu naszego życia kumulują się skutki napięć i stanów wyczerpania, które mogą prowadzić do ułomności. Jeśli nasz organizm funkcjonuje sprawnie, to łatwiej nam zapobiegać tym skutkom lub je zwalczać. Najłatwiej można to osiągnąć dając organizmowi do pokonania wystarczającą ilość przeszkód. Przeszkody fizjologiczne zapewnia działalność fizyczna i umysłowa. Żywotność i zdrowie naszego ciała i umysłu są ze sobą powiązane i od siebie nawzajem zależne mens sana in corpore sano w zdrowym ciele zdrowy duch przyp. tłum.. W takim przypadku zamyka się krąg sekwencji działanie, odpoczynek i nabranie sił, nowe działanie. Ci spośród nas, którzy zachowują żywotność i wigor do bardzo późnej starości, wiedzą to instynktownie. Niestety, zbyt wielu z nas obawia się, że się zużyje, a ta postawa prowadzi ku niewydolności, ubytkowi sił i ku schyłkowi. Ten brak wysiłku wspierają niestety nasze zwyczaje życiowe, w coraz większym stopniu upośledzające naszą aktywność. Wynikają one ze zwiększającej się liczby pomocy technologicznych, wspierających bezczynność. Jeszcze w młodości i wbrew samym sobie zaczynamy zwalniać naszą aktywność. Wysiłku unikają nawet nasze dzieci, co widać na przykładzie samochodów odwożących je do szkoły. Z tych wszystkich powodów jest dla nas bardzo ważne, abyśmy zdali sobie sprawę z tego, w jak wielkim stopniu nasze zdrowie zależy od wystarczającej aktywności fizycznej i umysłowej. Mamy do wyboru: pozostać aktywnymi lub nauczyć się aktywności i starzeć się w latach, ale zachować sprawność ciała i umysłu, lub też „oszczędzać siły” i znosić przedłużony schyłek życia.

Mechanistyczny pogląd na życie

Przyrównywanie ciała ludzkiego do maszyny jest szczególnie niebezpieczne w związku ze starzeniem się. Po pierwsze, jak wszyscy wiemy, maszyny zużywają się w miarę posługiwania się nimi. Jeśli wyobrażamy sobie nasze ciało jako maszynę, to spodziewamy się, że ono również będzie niszczało w miarę używania, czyli w przebiegu długo trwającego życia. Ciało mogłoby się zużyć, gdybyśmy stale pracowali ponad siły i w niezdrowych warunkach. Na szczęście, w krajach rozwiniętych obecnie niewielu z nas tak ciężko pracuje. Taki mechanistyczny sposób myślenia prowadzi do mylnego wniosku, że w miarę starzenia się powinniśmy „przestać się przemęczać”, „zmniejszyć tempo” itp., po to, aby zachować siły i przedłużyć nasze życie. Okazuje się to oczywiście postępowaniem nierozsądnym, jeśli weźmiemy pod uwagę, co się dzieje z naszym organizmem, gdy się go nie używa. Jeśli np. na kończynę nałoży się opatrunek gipsowy, mięśnie zanikają i słabną, potrzeba gimnastyki i fizjoterapii, aby przywrócić im normalną funkcję. Jeśli jesteśmy zmuszeni do pozostawania w łóżku, to później konieczny jest pewien czas na odzyskanie sił, gdy zaczynamy wstawać. Jeśli zostajemy poddani operacji, to zaraz po ustąpieniu znieczulenia polecają nam poruszać nogami, a później wstawać tak prędko, jak to tylko możliwe, aby zapobiec komplikacjom. Jeżeli korzystne wyniki aktywności łatwo wykazać nawet wtedy, kiedy ciało zostało poddane poważnemu urazowi obniżającymi jego żywotność, to dlaczego ograniczenie naszej aktywności mielibyśmy uznawać za rozsądne tylko dlatego, że się starzejemy? Jeżeli nie cierpimy na jakąś chorobę, nie jesteśmy narażeni na pracę ponad siły, ani poddani napięciu umysłowemu nie do zniesienia, to tego rodzaju ograniczenie będzie zagrażać naszemu zdrowiu i żywotności. Nie oszczędzi naszej energii i żywotności, a przeciwnie, doprowadzi do ich osłabienia.

Mechanistyczny pogląd na życie

Porównanie istot żywych z samodzielnie poruszającymi się konstrukcjami musiało być bardzo kuszącym zajęciem w czasach pojawienia się pierwszych maszyn parowych. W obliczu ówczesnej wiedzy biologicznej, a także na podstawie przykładów ludzi podupadających fizycznie wskutek wielu lat ciężkiej pracy, porównanie to wydawało się istotnie znamienne. Nadal słyszymy, a może i używamy sloganów zapożyczonych ze świata maszyn, kiedy mówimy o własnych ciałach, np. „rozkręcać się” lub „pójść w odstawkę”. Jest to dowodem głęboko w nas zakorzenionej i oddziałującej w podświadomości postawy wobec starzenia się, ubarwionej analogią mechanistyczną. Z biologicznego punktu widzenia podstawowe założenie tego porównania jest już nie do utrzymania, więc i analogia nie jest prawdziwa, a nawet szkodliwa, ponieważ stawia znak równości między używaniem organizmu a jego zużyciem. Analogia mechanistyczna zachowuje słuszność tylko w jednym wypadku. Zarówno nasze ciała, jak i na przykład samochody potrzebują do funkcjonowania m zewnętrznego źródła energii żywności lub paliwa, ale tutaj kończy się słuszność porównania. Nowoczesne badania biologiczne prowadzą nie do mechanistycznego, a do dynamicznego poglądu na życie. Przypatrzmy się bliżej, co to oznacza. Analogia mechanistyczna Może to być dla niektórych spośród nas zaskakujące, ale dostępne dowody wykazują, że tacy ludzie w rzeczywistości wcale nie oszczędzają energii jak jakiś skąpiec chowający skarb, aby na późniejsze lata pozostawić sobie zapas wigoru do roztrwonienia. Przeciwnie, cieszą się cudowną starością, ponieważ zawsze byli aktywni i pozostają takimi jeszcze długo po przekroczeniu zwykłego wieku emerytalnego. Indywidualnych recept na długowieczność takich ludzi jest cała masa, ale wspólną zasadą wszystkich przepisów jest być aktywnym i pozostać aktywnym. Zwróć uwagę na doniesienia o ludziach pełnych wigoru wśród sławnych i wśród twórców, jak np. Pablo Picasso w wieku 90 lat, Pablo Casals w wieku 95, Leopold Stokowski w wieku 90 lat. Ale od czasu do czasu czyta się nie tylko o sławnych, lecz także o zwykłych ludziach, którzy w wieku 96 lat zajmują się np. ogrodnictwem w pełnym wymiarze godzin lub żałują, że w wieku 87 lat musieli wycofać się z hodowli bydła z powodu pogorszenia się wzroku, według własnej opinii „o wiele za wcześnie”. Ci ludzie żyli długo, ale nie są starcami. Tą zasadniczą wskazówką, przydającą życia naszym latom, jest w istocie aktywność. Korzyść z aktywności wydaje się być całkowicie uzasadniona w świetle nowoczesnej myśli biologicznej i ten temat będzie omówiony na dalszych stronach.