Ochrona przed artretyzmem umysłowym

Istnieją dwie drogi pozwalające uchronić się od powstania „artretyzmu umysłowego”: stałe zastanawianie się nad własną postawą oraz nawiązanie rzeczywistych kontaktów z ludźmi młodszymi. Bardzo pożyteczne jest zrobienie od czasu do czasu świadomego wysiłku i przemyślenie od nowa własnych poglądów, upodobań i przesądów. Jeżeli na przykład nie cierpimy muzyki Wagnera, to warto pójść jeszcze raz na jakąś operę Wagnera i posłuchać jej „nowym uchem”, bez uprzedzeń. Może się zdarzyć, że nie czytaliśmy w ciągu dziesięciu lat żadnej współczesnej powieści, ponieważ akurat nie spodobała nam się książka, która wtedy była modna. Warto przeczytać od czasu do czasu kilka nowych książek i wyrobić sobie aktualne opinie dobre lub złe o współczesnej literaturze. Jeśli przez wiele lat czytamy tę samą gazetę, to bardzo dobrze nam zrobi poczytanie od czasu do czasu jakiejś innej. Jeśli czynimy takie próby, to jest mało prawdopodobne, że utracimy giętkość umysłową, a nasze przyzwyczajenia staną się sztywne. Nie potrafię dość silnie podkreślić wzajemnych korzyści wynikających ze współżycia i kontaktów ludzi należących do różnych grup wieku. Mam na myśli nie tylko mieszkanie w sąsiednich domach czy mieszkaniach, ale wzajemną wymianę poglądów, wspólną działalność czy też wzajemną pomoc w razie potrzeby. W tego rodzaju układzie symbiotycznym ludzie starsi mogą często mieć nie mniejszy wkład niż młodzi. W związku z tym chciałabym wspomnieć o bardzo interesującym eksperymencie. W Syracuse, N.Y., został zrealizowany projekt mieszkalnego budynku doświadczalnego, w którym połowa została przeznaczona dla studentów i ich młodych rodzin, a druga dla ludzi na emeryturze. Eksperyment ten okazał się wielkim sukcesem, wzbogacił bowiem życie lokatorów obydwu grup wieku. Młodzi zwracali się do starszych ludzi o radę, o pomoc w osobistych problemach i w trudnościach z ich małymi dziećmi i tak dalej. Starsi oczekiwali od młodszych ich towarzystwa, informacji, dorywczej pomocy w różnych pracach itp. Nastąpiła wymiana kontaktów ludzkich i zaangażowanie, a kiedy wzajemne zainteresowanie jest silne i żywotne, wtedy znika „przepaść pomiędzy pokoleniami”. Mieszkańcy tego budynku zaczęli traktować siebie nawzajem jak ludzi, bez względu na wiek. Zagadnieniem ubocznym jest zapewne korzystny wpływ, jaki na ludzi starszych miał fakt uświadomienia sobie, z iloma problemami muszą dawać sobie radę młodzi. Taki układ jest w pewnym sensie powrotem do sytuacji, jaka istnieje w krajach Europy południowej i w większości krajów rozwijających się, gdzie starsi ludzie stanowią integralną część szeroko pojętej rodziny i społeczności. Przed kilku laty pokazano w telewizji angielskiej film, przedstawiający zupełnie inny układ w Szwecji. Szwecja zapewnia znakomite świadczenia socjalne i wystarczające emerytury. Film ukazywał doskonale prowadzone domy starców W przyjemnym otoczeniu, wyposażone w nowoczesne urządzenia. Jednak ludzie żyjący w takich społecznościach są izolowani od głównego nurtu życia. Wszystko robi się dla nich, ale oni nie mają okazji zrobić cokolwiek dla kogoś innego. Wiodą życie wygodne z materialnego punktu widzenia, ale wewnętrznie zubożałe i prowadzące do zniechęcenia. Kiedy starsi ludzie mają prawie wyłącznie kontakty ze swoimi rówieśnikami, wtedy ich sytuacja zazwyczaj nie jest zbyt wesoła. Mają wówczas za mało okazji, aby zetknąć się z nowymi okolicznościami i innymi postawami wobec życia. Może to „bezpieczniejsze” i wygodniejsze, może otaczanie się rówieśnikami pociąga za sobą mniej kłopotów, jeśli wziąć pod uwagę element współzawodnictwa z młodymi, ale za to znacznie jest mniej czynników wzbogacających i pobudzających. Niektórzy starsi ludzie w Stanach Zjednoczonych tworzą osiedla na zasadzie wyłączności, w których przyjmuje się tylko emerytów. Także i oni żyją w izolacji od głównego prądu życia. W moim pojęciu to także „wycofanie się”. Nawet jeśli ich zainteresowania są młodzieńcze, to jest to uchylenie się od wyzwania i odmowa skorzystania z szansy podsycenia i rozwinięcia żywotności w starości kalendarzowej. Według mojej opinii taki izolacjonizm oznacza akceptację fałszywego twierdzenia, że „ludzie starzy” są gatunkiem różniącym się od „ludzi”.